← Wróć do bloga

Jak mierzyć ROI kampanii reklamowych — przewodnik od zera

Metric Proposta

Wydajesz pieniądze na reklamy, ale czy wiesz, ile dokładnie ci one zwracają? To pytanie, które zadaje sobie każdy — od właściciela gabinetu dentystycznego w Krakowie po agencję marketingową obsługującą dwudziestu klientów naraz. Problem polega na tym, że większość osób albo nie mierzy tego wcale, albo robi to źle. A potem podejmuje decyzje na podstawie przeczuć zamiast liczb.

Czym właściwie jest ROI i dlaczego powinno cię to obchodzić

ROI to skrót od angielskiego Return on Investment — zwrot z inwestycji. Brzmi poważnie, ale w gruncie rzeczy to bardzo prosta koncepcja. Pomyśl o tym jak o zakupach na targu. Kupujesz skrzynkę jabłek za 50 złotych, robisz z nich sok i sprzedajesz go za 150 złotych. Twój zysk to 100 złotych, a ROI wynosi 200%. Innymi słowy — za każdą wydaną złotówkę dostałeś dwie z powrotem.

W reklamie działa to identycznie. Wydajesz 2000 złotych na kampanię Google Ads dla kancelarii prawnej we Wrocławiu. Z tej kampanii przychodzi 5 klientów, każdy zostawia średnio 1500 złotych. Przychód to 7500 złotych. Zysk po odjęciu kosztów reklamy — 5500 złotych. I nagle wiesz, że ta kampania się opłaca.

Ale co, jeśli nie wiesz, ilu klientów przyszło z reklamy? No właśnie. Tu zaczyna się prawdziwy problem.

Wzór na ROI — prostszy niż myślisz

Cały wzór mieści się w jednym zdaniu:

ROI = (przychód z kampanii − koszt kampanii) ÷ koszt kampanii × 100%

Wracając do naszego przykładu z kancelarią:

  • Przychód: 7500 zł
  • Koszt reklamy: 2000 zł
  • ROI: (7500 − 2000) ÷ 2000 × 100% = 275%

Piękny wynik. Ale żeby go obliczyć, potrzebujesz dwóch rzeczy: dokładnych kosztów i dokładnych przychodów przypisanych do konkretnej kampanii. Z pierwszym jest łatwo. Z drugim — znacznie gorzej.

Skąd brać dane do obliczeń

Koszty kampanii — łatwa część

Koszty to najczęściej suma, którą widzisz w panelu reklamowym. Google Ads, Facebook Ads, LinkedIn — każda platforma pokaże ci, ile wydałeś. Do tego dolicz czas pracy (swój lub agencji) i ewentualne koszty narzędzi. Jeśli agencja pobiera 1500 zł miesięcznie za obsługę, a budżet reklamowy to 3000 zł, twój rzeczywisty koszt wynosi 4500 zł. Pomijanie kosztów obsługi to jeden z najczęstszych błędów przy liczeniu ROI.

Przychody z kampanii — trudna część

Tu robi się ciekawie. Skąd wiesz, że pan Nowak, który zadzwonił do twojego biura rachunkowego w Gdańsku, trafił na stronę z reklamy, a nie z Google organicznie? Bez śledzenia źródeł ruchu — nie wiesz. Zgadujesz.

Dlatego kluczowe jest, żeby na stronie mierzyć każdą akcję, która może oznaczać potencjalnego klienta:

  • Wysyłki formularzy kontaktowych — ktoś wypełnił formularz, zostawił dane, chce rozmawiać
  • Kliknięcia w numer telefonu — na mobilnym to często główny sposób kontaktu
  • Źródło wizyty — czy klient przyszedł z reklamy, z Facebooka, z wyszukiwarki

Bez tych danych wzór na ROI jest bezużyteczny, bo nie masz czego do niego podstawić. Jeśli prowadzisz stronę na WordPressie, Metric Proposta pozwala śledzić dokładnie te zdarzenia — kliknięcia w telefon, wysyłki formularzy i źródła ruchu — bez grzebania w kodzie.

Największy problem — przypisanie leada do kampanii

Załóżmy, że masz firmę remontową w Łodzi. Klient widzi twoją reklamę na Facebooku, ale nie klika. Tydzień później wpisuje nazwę twojej firmy w Google i dzwoni. Która kampania „zdobyła" tego klienta? Facebook, bo tam cię zobaczył pierwszy raz? Google, bo stamtąd ostatecznie trafił na stronę?

To pytanie spędza sen z powiek marketerom na całym świecie. Nazywa się to atrybucją i nie ma na nie jednej dobrej odpowiedzi. Są różne modele — ostatnie kliknięcie, pierwsze kliknięcie, podział po równo. Dla małych firm usługowych najrozsądniejsze podejście to mierzenie ostatniego źródła przed kontaktem. Klient kliknął reklamę, a potem wysłał formularz? Lead z reklamy. Proste i wystarczająco dokładne.

Co więcej — jeśli używasz parametrów UTM w linkach reklamowych, możesz rozróżnić nie tylko kanał, ale konkretną kampanię, grupę reklam czy nawet pojedynczą reklamę. Te dane potem widać w raportach analitycznych, co ułatwia podejmowanie decyzji o budżecie.

ROI to nie jedyny wskaźnik — co jeszcze mierzyć

ROI daje ci szeroki obraz, ale sam nie wystarczy. Wyobraź sobie dwie kampanie:

  1. Kampania A — ROI 300%, ale generuje 2 leady miesięcznie
  2. Kampania B — ROI 150%, ale generuje 20 leadów miesięcznie

Która jest lepsza? To zależy — i zaraz wyjaśnię dlaczego. Jeśli jesteś jednoosobową firmą i obsłużysz najwyżej 5 klientów, kampania A jest idealna. Jeśli masz zespół i chcesz rosnąć, kampania B da ci skalę, nawet przy niższym zwrocie procentowym.

Dlatego oprócz ROI śledź też:

  • Koszt pozyskania leada (CPL) — ile płacisz za jeden kontakt
  • Liczbę leadów — sam ROI nie powie ci, czy masz wystarczająco dużo zapytań
  • Współczynnik konwersji — jaki procent odwiedzających stronę zostawia kontakt
  • Czas od kliknięcia do kontaktu — czy ludzie dzwonią od razu, czy wracają po tygodniu

Od czego zacząć, jeśli do tej pory nic nie mierzyłeś

Po co owijać w bawełnę — jeśli nie mierzysz leadów ze strony, to nie mierzysz ROI. Możesz mieć najpiękniejszy raport z Google Ads, ale dopóki nie wiesz, ile telefonów i formularzy wygenerowała kampania, operujesz na niepełnych danych.

Pierwszy krok jest prosty: zacznij rejestrować każdy kontakt ze strony. Każde kliknięcie w telefon, każdy formularz. Przypisuj do nich źródło ruchu. Dopiero wtedy możesz podstawić realne liczby do wzoru na ROI i powiedzieć klientowi — albo samemu sobie — czy te pieniądze na reklamę mają sens.

Jeśli budujesz strony na WordPressie lub prowadzisz kampanie dla klientów, wypróbuj Metric Proposta — narzędzie stworzone dokładnie po to, żeby zamienić ruch na stronie w konkretne, policzalne dane o leadach. Bo ROI nie liczy się z przeczuć. Liczy się z liczb.

Chcesz śledzić leady na swojej stronie?

Metric Proposta pomoże Ci mierzyć skuteczność strony i raportować wyniki klientom.

Wypróbuj za darmo